W przedwojennych Chojnicach

Chojnice między wojnami. Życie codzienne i niecodzienne.

Auta i drogi

Kierowcy w Polsce nie mieli łatwego życia. Nie dość, że auta i paliwa były drogie, to jeszcze stan dróg pozostawiał wiele do życzenia. W 1939 roku Polska posiadała niewiele ponad 3 tysiące kilometrów szos, po których można było swobodnie poruszać się samochodem. W kraju były również inne drogi utwardzone, jednak większość z nich stanowiły ulice wyłożone tzw. kocimi łbami. Jazda po takiej nawierzchni nie należała ani do przyjemnych, ani do bezpiecznych dla auta.

Podobnie wyglądała sytuacja z drogami w powiecie chojnickim. W najtrudniejszej sytuacji znajdowały się drogi gminne, których długość wynosiła 350 km, a z tego tylko 2 km były brukowane. Nawet szosa tranzytowa Chojnice – Tczew pozostawiała wiele do życzenia.  W 1934 roku przekonał się o tym pewien Amerykanin, który w drodze do Berlina przejeżdżał przez Chojnice. Ernest Toepfer wraz z żoną i dwójką nieletnich dzieci uległ wypadkowi 5 km za Chojnicami. W toku dochodzenia ustalono, że wypadek spowodowany był raptownym zahamowaniem przed przeszkodą i pęknięciem opony. Samochód wylądował na drzewie. Rodzina cudem uniknęła tragicznej śmierci. Amerykanin połamał tylko kilka żeber, a jego żona miała zgniecioną klatkę piersiową. Natomiast dzieci wyszły z wypadku bez szwanku.

Taksówki na Rynku w Chojnicach. Lata dwudzieste. Fotografia w zbiorach autora.

Taksówki na Rynku w Chojnicach. Lata dwudzieste. Fotografia w zbiorach autora.

Next Post

Previous Post

© 2019 W przedwojennych Chojnicach